Kredyty w euro większym ryzykiem niż frankowe
Kredyty indeksowane lub denominowane kursem euro przez lata pozostawały poza głównym nurtem dyskusji, choć ich konstrukcja prawna jest równie wadliwa jak w przypadku produktów powiązanych z frankiem szwajcarskim. Obecnie to jednak właśnie zobowiązania rozliczane we wspólnotowej walucie mają większą wartość bilansową niż pozostałe w sektorze kredyty frankowe. Stabilna linia orzecznicza, rosnące doświadczenie sądów oraz brak zmian legislacyjnych dotyczących tej grupy spraw tworzą dla Konsumentów szczególnie sprzyjające warunki do dochodzenia swoich roszczeń.
Zmiana proporcji rynkowych
Wartość aktywnych kredytów frankowych systematycznie maleje, głównie dzięki szybkiemu tempie ugód, rezygnacji banków z apelacji oraz naturalnemu spadkowi zadłużenia. Jednocześnie portfele kredytów w euro utrzymują stabilny poziom, co doprowadziło do sytuacji, w której ich wartość przewyższa obecne zadłużenie frankowe. Dane wskazują, że hipoteki w CHF mogą zniknąć z obrotu nawet do 2027 roku, podczas gdy umowy w euro nadal generują istotne ryzyko dla sektora.
Koszty ryzyka w euro
Z raportu NBP wynika, że banki niemal całkowicie zabezpieczyły ryzyko związane z kredytami frankowymi, jednak w przypadku umów w euro luka w odpisach może przekraczać 10 mld zł. Niska transparentność raportowa utrudnia ocenę skali postępowań, ale szacunkowe wartości ryzyka wskazują, że sektor nie docenił zagrożeń związanych z tym produktem, mimo że jego konstrukcja prawna jest oceniana przez sądy tak samo krytycznie jak w przypadku kredytów CHF.
Jednoznaczne stanowisko sądów
Sądy powszechne przyjmują, że klauzule waloryzacyjne w kredytach euro są abuzywne, ponieważ pozostawiają bankom możliwość jednostronnego kształtowania kursu przeliczeniowego. Po ich usunięciu umowa traci sens, co prowadzi do stwierdzenia nieważności. Kredytobiorca zwraca wyłącznie kapitał, natomiast może żądać odsetek ustawowych za opóźnienie od dnia doręczenia bankowi wezwania do zapłaty. Liczne prawomocne orzeczenia potwierdzają tę praktykę, a banki nierzadko rezygnują z apelacji.
Brak regulacji ustawowych
Projekt ustawy frankowej nie obejmuje kredytów w euro, co oznacza, że procesy tej grupy Konsumentów będą toczyć się na dotychczasowych, znacznie korzystniejszych zasadach. Nie zostaną objęci wydłużonymi terminami na zgłoszenie potrącenia, ograniczeniem kontroli odwoławczej ani opóźnionym zabezpieczeniem roszczeń. Stabilność procedur zmniejsza ryzyko niekorzystnych zmian w sposobie rozliczania nieważnych umów, co odróżnia tę grupę od Frankowiczów obserwujących z niepokojem postępy legislacyjne.
Duże miasta kontra mniejsze ośrodki
Choć sektor bankowy twierdzi, że spraw o kredyty euro jest niewiele, statystyki warszawskiego sądu wskazują na rosnącą zaległość i spadek wskaźnika opanowania wpływu. Zupełnie inaczej wygląda to w mniejszych jednostkach, gdzie postępowania trwają często kilka lub kilkanaście miesięcy. Liczne przykłady prawomocnych wyroków potwierdzają, że przy dobrej reprezentacji prawnej sprawy mogą zakończyć się szybko i korzystnie dla Kredytobiorców.
Obecna sytuacja tworzy wyjątkowo dobry moment na dochodzenie roszczeń z tytułu kredytów powiązanych z kursem euro. Stabilne orzecznictwo, brak zmian legislacyjnych oraz widoczna skłonność banków do unikania apelacji sprzyjają uzyskiwaniu szybkich i prawomocnych rozstrzygnięć. Mimo że sprawy te nie są przedmiotem intensywnej debaty publicznej, dane oraz przykłady wyroków wskazują, że eurowicze mają w sądach równie silną pozycję jak Frankowicze, a w wielu obszarach nawet bezpieczniejszą. Warto wykorzystać tę przewagę i upomnieć się o swoje prawa, zanim sektor bankowy podejmie działania naprawcze lub legislacyjne, które mogłyby zmienić obecny, korzystny układ sił.